Syrena WARSZAWSKA INTERNETOWA GRUPA DYSKUSYJNA Niedziela, 9 grudnia 2018

BÓJ POWSTAŃCZY POD PĘCICAMI

Józef Kazimierz Wroniszewski



Powiększ Powiększ

Wczesnym rankiem 2 sierpnia 1944 roku, było to we środę,na przystanku ówczesnej Elektrycznej Kolejki Dojazdowej w Regułach znalazł się około 500 - osobowy oddział powstańców warszawskich-z Ochoty. Po południu i wieczorem dnia poprzedniego żołnierze Ochoty podjęli na ulicach swej dzielnicy nierówną walkę z rozlokowanymi na Ochocie jednostkami wojskowymi i policyjnymi okupanta hitlerowskiego. W wyniku rażącej dysproporcji sił - przede wszystkim uzbrojenia i wyposażenia militarnego, także pozycyjnej - jedynym poważniejszym sukcesem powstańczym stało się zdobycie domu Księży Orionistów przy ul. Barskiej 4, zajmowanego przejściowo przez oddział kwatermistrzostwa niemieckiej dywizji pancernej " Hermann Goering ". We wszystkich pozostałych miejscach niedozbrojeni powstańcy mimo wykazanego męstwa musieli odstąpić z dotkliwymi stratami krwawymi - szczególnie na placu Narutowicza, pod murami niemieckich koszar policyjnych w Domu Akademickim - od szturmowanych obiektów nieprzyjacielskich,

Późnym wieczorem tego pierwszego dnia powstańczego, większość żołnierzy Ochoty została skoncentrowana z rozkazu dowódcy obwodu w blokach przy ul.Niemcewicza 7/9. Około godziny pierwszej w nocy zapadła decyzja ewakuacji sil powstańczych z dzielnicy.

Sensem tej decyzji, podjętej w niezwykle dramatycznych warunkach, którą wziął na swe barki dowódca IV Obwodu AK Ochota ppłk Mieczysław Sokołowski " Grzymała ", było wyprowadzenie z miasta żołnierzy, pozostających tu bezproduktywnie bez broni i amunicji, do lasów podwarszawskich. Skąd, po spodziewanym dozbrojeniu z oczekiwanych zrzutów lotniczych, żołnierze mieli wrócić w optymalnym z operacyjnego i taktycznego punktu widzenia czasie oraz miejscu do walczącej stolicy. Taki był sens i cel postawionego manewru

Mrocznym i chmurnym brzaskiem 2 sierpnia powstańcy Ochoty opuścili swą dzielnicę i swoje miasto. Uformowani w kolumnę marszową wyszli drogą na Szczęśliwice; około godziny szóstej znaleźli się w Regułach, skąd po ponownym uformowaniu ruszyli na południe, stawiając sobie jako cel lasy Sękocińskie, w dalszej kolejności - Chojnowskie, Pierwszym etapem na tym szlaku były Pęcice.

Po niespełna dwukilometrowym marszu czołowe grupy powstańcze przekroczyły rzeczkę Raszynkę, przecinającą drogę w odległości około 200 metrów przed skrajem parku pęcickiego. W krótką chwilę później, zza zakrętu drogi, wyjechały naprzeciw trzy niemieckie samochody wojskowe. Nastąpiło obustronne pełne zaskoczenie. Ale powstańcy przełamali je pierwsi. Wywiązała się walka, której wynikiem było zdobycie oraz późniejsze podpalenie samochodów niemieckich. Kilku nieprzyjacielskich żołnierzy wraz z oficerem padło na miejscu, paru innych ratowało się ucieczką

Ten pierwszy kontakt ogniowy z nieprzyjacielem był bardzo pomyślny - niestety, jego dalsze skutki obróciły się tragicznie przeciw powstańcom.

Odgłosy walki postawiły na nogi stacjonujący we wsi oraz w dworze pęcickim oddział Wehrmachtu, prawdopodobnie jakiś dywizyjny rzut sztabowy.Zanim szpica powstańcza, zajęta przede wszystkim poszukiwaniem broni, odeszła, wreszcie od zdobytych samochodów, zdążyli już Niemcy ze dworu osadzić na lizjerze parku linię ogniową z dwoma przynajmniej karabinami maszynowymi. Wehrmachtowcy ze wsi Pęcice zdołali w tym samym czasie zorganizować tyralierę strzelecką i wyprawić na samochodzie gniazdo ckm z zamiarem ostrzelania powstańców ogniem flankowym z położonego na pobliskim wzgórku starego cmentarza wojennego z I wojny światowej.

Rozpoczęty z parku ogień broni maszynowej rzucił zrazu na ziemię powstańczą szpicę, prowadzoną przez ppor. Kazimierza Jaczewskiego "Brzaska ". Lecz już w chwilę później dowódca straży przedniej kpt Lucjan Dobaczewski "Korwin ", wyszedł do przodu jak prosty żołnierz z karabinem w ręku, poderwał za sobą pierwszą linię powstańczą. Ruszyło regularne natarcie, w którym ze strony polskiej wzięła udział w pierwszej kolejności około 50 - osobowa szpica, w dalszej zaś około 100-osobowa straż przednia. Najdzielniejsi i najlepiej uzbrojeni żołnierze Ochoty, wśród nich trzy ochockie plutony harcerskie: wcielony przed niedawnym czasem do harcerskiego batalionu GS "Zośka " pluton pchor. Iwona Rygla " Bogusława ", pluton osłonowy dowódcy obwodu AK oraz pluton łączności.

Między tymi czołowymi grupami powstańczymi a oddziałami niemieckimi rozegrała się na drodze dojścia do parku i w nim samym krótka, lecz krwawa walka, w której znów - jak poprzedniego dnia na ulicach Ochoty - miażdżącą przewagę techniczną i pozycyjną mieli Niemcy.

31 poległych powstańców - w przeważającej części młodziutkich harcerzy- tyluż mniej więcej rannych zasłało swymi ciałami drogę natarcia polskiego. Straty niemieckie, łącznie ze stratami w zdobytych wcześniej samochodach, wynosiły około 20 zabitych, nie licząc rannych.

Drugą, dwakroć większą hekatombę złożyli żołnierze grupy głównej, już po zakończeniu pierwszego boju. Grupa ta, prowadzona w dwóch pododdziałach przez kpt.Tadeusza Jasińskiego " Zycha " oraz por. Witolda Daaba " Stefana ", rozpoczęta w czasie trwania walki grup czołowych manewr obejścia pozycji nieprzyjacielskich drogą na północ od dworu i folwarku - przez mostek na Utracie i groblę między stawami pęcickimi. Kierunek manewru był jak najbardziej celowy, ale zmuszał całkowicie już bezbronną grupę do przedarcia się przez około 200 - metrowy pas drogi odwrotu pod ogniem niemieckiej broni maszynowej.

Dużą część grupy głównej przeprowadził przez pole ogniowe zdecydowanym zrywem por. "Stefan ", drugą wycofał na północ, w kierunku na Malichy, kpt. "Zych ". W szeregi zdemoralizowanych brakiem broni oraz wcześniejszą klęską na ulicach Ochoty powstańców wkradła się jednak panika. Jakkolwiek ostrzał nieprzyjacielski z parusetmetrowej odległości był mało skuteczny , widu powstańcom zabrakło sił do przebicia się i wydarcia z pola zagrożenia. Przywarli do ziemi na placu boju, szukając doraźnego schronienia w kopkach zżętego jęczmienia i w stogach żyta, w bruzdach kartofliska i w zaroślach parku. Schronienie to okazało się w większości przypadków tragicznie złudne.

Na miejsce wydarzeń zjechały w pośpiechu, zaalarmowane telefonicznie lub drogą radiową, posiłki niemieckie z najbliższej okolicy, wśród nich oddział SS z Pruszkowa ; znalazły się dwa czołgi i samolot rozpoznawczy z Okęcia.

Silna i gęsta obława niemiecka zebrała z pola boju ponad 80 żołnierzy powstańczych. Przez cały dzień trwało śledztwo prowadzone przez SS - manów, połączone z biciem i dotkliwym znęcaniem się nad jeńcami. Nad wieczorem zbrodniarze hitlerowscy rozstrzelali w parku 60 pojmanych jeńców, w tym licznych rannych oraz pięć kobiet Tak zakończył się drugi etap pęcickiej tragedii.

Z około 500 - osobowego oddziału, który wyszedł nad ranem 2 sierpnia z Ochoty, zebrało się na południe od Pęcie, po przebiciu się przez niemiecką zaporę, około 300 żołnierzy. Sformował z nich ppłk "Grzymała "dwie kompanie pod dowództwem kpt. "Komina "i por. "Stefana ", poprowadził je poprzez lasy Sękocińskie ku lasom Chojnowskim. Utworzony tam w ciągu następnych dwóch tygodni pułk powstańczy ruszył w nocy z 18 na 19 sierpnia na pomoc walczącej Warszawie.

Podczas prób przełamania niemieckiego pierścienia otaczającego doszło do krwawych starć z nieprzyjacielem w Wolicy oraz Wilanowie, gdzie jednym z poległych stal się sam dowódca pułku ppłk Mieczysław Sokołowski "Grzymała ", wcześniejszy dowódca IV Obwodu AK Ochota. Znaczna część pułku, przełamawszy pierścień wroga, przedarła się jednak na Mokotów i wzięła udział w dalszych walkach powstańczych.